lutego 27, 2019

IDEALNA MATKA NIE ISTNIEJE

Kiedy pojawiły się moje dzieci, miałam ambitny plan, bycia idealną mamą.
Tak wiem... naiwna ja...
Wtedy wydawało mi się, że jak się bardzo postaram to uda mi się być najlepszą mamą na świecie. Tyle, że wtedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, że bycie mamą, to nie tylko rozpieszczanie swoich skarbów, ale również wychowywanie. A jak wiemy, wychowywanie wiąże się z zakazami. Zakaz wiążą się z frustracją i złością dzieci, skierowaną w kierunku rodziców. 
No i w ten sposób do mnie dotarło, że albo będę super mamą, która na wszystko pozwala, albo będę tylko dobrą mamą, która uczy swoich dzieci tego, że nie możemy mieć w życiu wszystkiego. To nie jest tak, że trzeba dzieci wychowywać żelazną ręką. To również nie jest tak, że trzeba pozwalać na wszystko. Ważne to znaleźć złoty środek i pokazać dzieciom, że granice po prostu istnieją. 
Kiedy patrzę na moje, już kilkuletnie macierzyństwo, widzę pasmo wzlotów i upadków. Były chwile euforii i przeogromnego szczęścia, ale były też chwile przepełnione zmęczeniem, bezsilnością i frustracją. Ile razy zdarzyło mi się krzyczeć z bezsilności, tego już chyba nawet nie zliczę. Wciąż walczę z tym okropnym nawykiem, bo widzę, że krzyk nie rozwiąże problemu. 


Wciąż zdarza mi się chować gdzieś po kątach w domu, tyko po to, by ukraść dla siebie kilka chwil w ciszy. Zauważyłam też, że rzadko zapraszam kogoś do siebie do domu. Nie dlatego, że tego nie lubię. Raczej z potrzeby ucieczki przed codziennością. Lubię wyjść do kawiarni, gdzie ktoś poda mi pyszną kawę i ciastko. Ok. wkoło jest gwar i tłum ludzi, ale mimo to mam wtedy czas się odciąć i wyluzować. Kiedy wychodzę sama z domu czuję się wolna i beztroska. Znowu przez chwilę odpowiadam tylko za siebie i dobrze mi z tym!

Tylko błagam... nie piszcie mi, że jestem złą matką! Kocham swoich chłopców, ale lubię być czasem egoistką i skupić się tylko na sobie. 


Podziwiam kobiety które na kilka lat zamykają się w domach i całkowicie poświęcają się dzieciom. Nie krytykuję, nie oceniam, ale wiem, że ja bym tak nie potrafiła. Nie jestem type męczennicy, nie chcę być niczyją służącą. To że chłopcy muszą pościelić łóżko, posprzątać swój pokój, czy wynieść talerz po posiłki, nie zabierze im dzieciństwa. 
Nie dajmy się zwariować, nie bądźmy służącymi i nie wyręczajmy dzieci w każdej czynności. Przecież nie zawsze będziemy przy nich. Uczmy dzieci samodzielności i bycia partnerem w życiu, zamiast tego że ktoś inny za nich wszystko zrobi.

Czy to źle, że lubię czasem wyjechać z koleżankami na weekend i zrobić coś dla siebie? To nie jest karalne ;) Po prostu wiem, że nawet wyjście z domu na kilka godzin samej, daje mi ogromną radość. Fajnie jest czasem po prostu zatęsknić. Po powrocie, bardziej docenia się to, że ktoś tam na nas czeka i ma nam do opowiedzenia tysiące spraw...

Idealna matka nie istnieje. To wymysł naszej wyobraźni. Trudno się z tym pogodzić, sama wciąż borykam się z wyrzutami sumienia, że mogłam coś zrobić/powiedzieć inaczej. 


Moja rada: Wyciągaj wnioski i pogódź się z tym, że nie zawsze jest jak w bajce. Salon pełen zabawek, klejący się stół po każdym kolejnym posiłku, to elementy Twojego nowego życia...
Na pocieszenie dodam, że zabawki moich kilkulatków coraz rzadziej wychodzą poza ich pokój, a promień zabrudzeń podczas posiłku też znacznie się zmalał. Tak więc jest nadzieja ;)
 

19 komentarzy:

  1. Ja cieszę się kiedy mogę wyjść sama z psem na spacer, albo do sklepu. Zdaje sobie sprawę z mój synek jest w takim wieku, że bardzo mnie potrzebuje ale tez czasem jestem egoistka i lubię mieć chwile dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w całym tym macierzyństwie nie można zatracić siebie ;)

      Usuń
  2. Cóż mogę powiedzieć - życie to nie bajka 🙂

    OdpowiedzUsuń
  3. Grunt to nie dac sie zwariowac i pamietac tez w tym wszystkim o sobie co mi kiedys z trudem przychodzilo. Kiedys bylam nadgorliwa mama ale zmienilam to poniekad dzieki Tobie :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje dzieci od małego uczę samodzielności i tego by umialy sobie poradzic w życiu , mam cudowne chwile radości ale też mam chwilę płaczu z bezradności i na pewno nie jestem idealna matka ale szczerze nie przeszkadza mi to.

    OdpowiedzUsuń
  5. Są różne temperamenty i już dawno zaakceptowałam to, że jesteśmy różni :) jedni są domatorami, którzy uwielbiają ciepło rodzinne, inni całymi dniami i nocami szaleliby na plażach :) o tak samo jest z macierzyństwem. Kocham swoją córkę, ale nie jest ona dla mnie „spełnieniem misji życiowej”. Mam ich jeszcze kilka i nie mam z tego powodu wyrzutów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie kochana 😘 Ważne że masz cele i się realizujesz 👌

      Usuń
  6. zgadzam się tak jak nie ma idealnej rodziny,miłości czy pracy;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jak wychodzę na 2-3 h z koleżankami to po powrocie do domu tulę moje dzieci jakbym ich z rok nie widziała😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
  8. Ideały nie istnieją a każda mama pewnie ma inne potrzeby i cele. Poza tym matka nadal jest kobietą! Nie mam jeszcze dzieci i jestem ciekawa jaką matką będę ja sama.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam twój wpis i w pełni się z nim identyfikuje. Zanim zostałam mamą byłam przerażona, a presja społeczeństwa robiła mi kaszke z mózgu. Teraz wiem, że nie da się być idealnym i wprew obiegowej opinii jestem mamą która... Kawę ZAWSZE pije ciepła!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kochana.. cokolwiek i jakkolwiek będziesz robiła to dla swoich pociech jesteś chodzącym ideałem :) Nie dogodzisz otoczeniu, zawsze wytkną jakiś błąd :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się ;D ideałów nie ma.. Sama trochę popadłam w kompleksy zostając mamą. Jedna mama napędza drugą i czasem niesposób jest nadążyć. Najważniejsze to dawać miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak dla mnie to Ty jesteś nie tylko idealna matką, ale przede wszystkim spełniona kobieta ❤️

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim zdaniem i w macierzyństwie potrzebny jest zdrowy egoizm. Stajemy się matkami, ale wciąż jesteśmy kobietami.

    OdpowiedzUsuń