stycznia 12, 2019

Top 3 - Jak szybko zaistnieć w sieci

Top 3 - Jak szybko zaistnieć w sieci
Popularność w sieci, chciałaby zdobyć niemal każda nastolatka. Kiedyś liczyła się popularność w szkole, a dzisiaj ilość followersów i serduszek pod zdjęciem. Takie czasy. W dobie internetu wszystko się zmieniło. Kiedyś małe dzieci chciały zostać strażakiem, policjantem, weterynarzem, a dzisiaj zapytaj przedszkolaka -Kim chcesz zostać? 
Odpowiedź może Was zaskoczyć, bo spora ilość z pewnością odpowie, że chce zostać YouTube'rem. 
Z perspektywy osoby, która już od lat, buduje w sieci swój wizerunek, trudno mi ocenić czy to źle. Uwielbiam kręcić filmy, zajmować się ich montażem, robić zdjęcia i pisać posty. To zdecydowanie mój świat i moja praca. Świat social mediów to wielka machina marketingowa. Kiedyś roznosiło się ulotki, a dzisiaj wrzuca się reklamę w sieci. Mamy XXI wiek i wiele się w tej kwestii zmieniło na przestrzeni lat.


Najwyższy czas przejść do meritum, czyli tych kilku istotnych punktów, które zrobią z Ciebie królową/króla internetu.

Oczywiście nie trzeba nikomu tłumaczyć, że od lat w sieci dobrze sprzedaje się nagość. Im więcej ciała pokazujesz, tym więcej napalonych samców będzie zostawiać serduszka pod Twoimi zdjęciami. Licz się też ze sprośnymi komentarzami oraz nachalnymi wiadomościami prywatnymi.

Kontrowersja czyli rozbieżność opinii pociągająca za sobą dyskusje i spory. To zdecydowanie droga dla tych, którzy lubią polemizować. Lubisz pokazać swoją odmienność to masz tu duże pole do popisu. W dzisiejszych czasach wszystko co pokazujesz w sieci jest szeroko komentowanie ale często też hejtowane, bo przecież inni wiedzą lepiej ;)
Czasem wiedzą lepiej, ale przecież nie zawsze, no i nie mogą Ci nakazać jak masz żyć. 
Chcesz wywołać duże kontrowersje możesz biegać nago po ulicy, ale to może się skończyć aresztem ;) Możesz też wybrać mniej ekstremalną metodę i wmawiać wszystkim że świeci słońce, choć za oknem od tygodnia leje. Znaczna część zacznie Cię wyzywać od idiotów, ale znajdą się i tacy którzy potwierdzą że świeci słońce (i to jest w tym wszystkim najdziwniejsze). Ogólnie chodzi o wywołanie burzy komentarzy co z pewnością wystrzeli Twój profil na wyżyny, mało łaskawych algorytmów.
No i pamiętaj... kontrowersja budzi kontrowersje, więc musisz być na to przygotowana ;) 

Zauważyłam jeszcze jedną, mało chlubną zależność, ale nie można jej wyłączyć z tej jakże niechlubnej listy...
Świetnie się też mają profile, które karmią się hejtem. Co mam na myśli? A no takich delikwentów, którzy ogólnie mówiąc promują hejt. Są to takie osobistości, które uzurpują sobie prawo do oceniania innych: ich stylu bycia, ubierania się, czy też ogólnych działań. Mechanizm jest dość prosty. Krytykujesz profil X i przekonujesz swoją grupę odbiorców do tego, że trzeba go spacyfikować. No dobra, zabrzmiało to jak wojna, ale poniekąd jest to taka walka, o przetrwanie na jak najwyższym poziomie zaangażowania na Twoim profilu. Co gorsza takie profile dość szybko się wybijają. Wygląda na to, że jesteśmy dość znerwicowanym społeczeństwem, które musi gdzieś wyładować swoje frustracje, a sieć wydaje się być ku temu idealnym miejscem. Niestety niektórym nadal się wydaje, że w sieci są anonimowi.

W woli wyjaśnienia, nie twierdzę że każdy większy profil, ma powyższą taktykę. Na szczęście są też fajne inspirujące profile, które do aktualnego poziomu dochodziły latami. Niestety mam takie smutne wrażenie, że w dzisiejszych czasach głównie liczy się ilość, a nie jakość odbiorców.

Photo by Callie Morgan on Unsplash

Podsumowując, nie trudno zauważyć, że z żadnej z tych rad nie skorzystałam i wciąż jestem mikroinfluencerem. Nie chcę krytykować powyższych metod, bo są przecież skuteczne. Staram się znaleźć swoją własną ścieżkę i powoli nią kroczę. Jakie będą efekty trudno w tej chwili ocenić. Powoli rosną moje kanały w social mediach i choć nie wszystkie stosowane przeze mnie metody mnie satysfakcjonują, szukam ścieżki idealnej.

Podzielcie się swoimi doświadczeniami i obserwacjami. Jestem ciekawa jak to wygląda z Waszej perspektywy.


stycznia 07, 2019

I Love Box - Grudzień

I Love Box - Grudzień
Od grudnia na rynku pojawił się nowy box urodowy I Love Box. Założenie tak działających boxów jest takie, że kupujecie box, którego zawartość jest dla Was niespodzianką. Czasem firmy ujawniają jakiś produkt z boxa, co z pewnością ma zachęcić do zakupu. I Love Box wypuściło swój pierwszy box w grudniu, a jego zawartość budziła zachwyty i kontrowersje :)


Z mojego punktu widzenia choć zawartość może wydawać się monotematyczna, idea grudniowego boxa do mnie przemawia. Dla mnie grudzień to miesiąc obdarowywania, więc dzięki I Love Box dwie bliskie mi osoby otrzymały fajne zestawy świąteczne.


Zawartość takich zestawów świątecznych to żel i płyn do kąpieli w jednym, masło do ciała, oraz myjka. Więcej o tych zestawach przeczytacie Tutaj
Cena dużego zestawu to ok. 59,90zł.
Cena mini zestawu to ok. 21,90zł.


Ponieważ siebie też lubię rozpieszczać, bardzo ucieszyłam się z tej cudnej kuli do kąpieli od Bomb Cosmetics. Jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczkami wanny, wiecie że kąpiel to swego rodzaju rytuał, który mogą umilać pewnego rodzaju produkty. Cena pułkowa ok. 15,90zł.



W boxie znalazła się również świeca zapachowa o cudownym malinowym zapachu i w takim słodkim ubranku. Uwielbiam świece, a o tej porze roku to mój codzienny rytuał, który umila mi te długie zimne wieczory... Cena pułkowa świecy to ok. 69,99zł.


A na koniec coś bardzo interesującego... Gąbka Spongelle, która jest nasączona płynem myjącym. Myślę że jest to ciekawe rozwiązanie zwłaszcza dla osób podróżujących, bo taka gąbka powinna wystarczyć na ok. 14 myć. Czyli idealnie na dwutygodniowe wakacje. Jak się sprawdzi zobaczymy ;)
PS plotki głoszą, że ta gąbka ma się wkrótce pojawić w Douglas. Cena półkowa to ok. 49,90zł.


Podsumowując :)
Box jest dla osób, które lubią niespodzianki, lubią testować nowe rzeczy i lubią przy tym zaoszczędzić. Zawartość jest oczywiście zagadką i nie zawsze może nas w pełni zadowolić, ale warto też mieć na względzie, że w przypadku boxa grudniowego, za około 90zł otrzymujecie zawartość za około 220zł. Ma nadzieję że taka tendencja zostanie utrzymana :)

A już za kilka dni będziecie mogli zamówić boxa Walentynkowego ->  TUTAJ


grudnia 31, 2018

Postanowienia noworoczne to mit?!

Postanowienia noworoczne to mit?!

Nowy rok to dla wielu z nas czas na wielkie zmiany... Mamy tysiące pomysłów na to co chcemy zmienić.
Lista postanowień typu zapiszę się na siłownię, schudnę, będę lepszą wersją samej siebie, jest pewnie długa i wszyscy kiedyś przerabialiśmy te postanowienia. Jednak nadchodzi w końcu taki czas, kiedy dojrzewasz do tego, że to kompletnie nie ma sensu. Nie chcesz kolejny rok z rzędu obudzić się któregoś marcowego poranka (wersja optymistyczna, bo zazwyczaj już w lutym dochodzisz do tego wniosku) z koszmarnym wyrzutem sumienia, bo znowu się nie udało...


Weź się w garść, przestań użalać się nad sobą i zrób coś dla siebie. W tym nowym roku bądź dla siebie dobra i pozwól sobie czasem na bycie egoistką. Nie zbawiaj świata, nie udawaj kogoś kim nie jesteś, zaakceptuj siebie i ciesz się tym co już masz.
Moja lista jest dość krótka i już od kilku dobrych lat zawiera się w tych trzech prostych zdaniach:

Wyciskaj życie jak cytrynę.
Korzystaj z okazji jakie dale Ci los.
Ciesz się z małych rzeczy.

Te trzy rzeczy sprawiają, że akceptuję swoją lekką nadwagę. Uśmiecham się do siebie, choć z dnia na dzień bruzd pod oczami coraz więcej. No i wstaję każdego ranka i robię wszystko, by wieczorem móc do siebie powiedzieć ⇀ To był dobry dzień!


grudnia 12, 2018

Niedrogie kosmetyczne propozycje na świąteczny prezent - I LOVE COSMETICS

Niedrogie kosmetyczne propozycje na świąteczny prezent - I LOVE COSMETICS
Święta tuż tuż, a co za tym idzie myślimy już chyba wszyscy o tym by obdarować naszych bliskich jakimiś drobiazgami. Część z Was już z pewnością pomyślała o tym wcześniej, a część na ostatnią chwilę będzie szukać jakiegoś fajnego pomysłu na efektowny drobiazg. 
Niedawno w moje ręce wpadły słodkie zestawy kosmetyczne, które swym kolorowym i cukierkowym wyglądem z pewnością przykują oko nie jednej nastolatki...
Tyle że ja już dawno nastolatką nie jestem, a mimo to nie mogłam się oprzeć tym kosmetykom. Sami zobaczcie jakie mają piękne opakowania i choć zdaję sobie sprawę, że zawartość jest równie ważna, to osobiście bardzo zwracam uwagę na takie detale, jak opakowanie prezentu który dostaję.


No i co? Ładnie to wygląda i jestem pewna, że na twarzy obdarowanej osoby z pewnością pojawi się u śmiech. Takie zestawy występują w różnych rozmiarach i kombinacjach.
Mini Box  to koszt zaledwie 21,90 zł, a w środku znajdziecie krem do kąpieli i pod prysznic (100 ml), odżywcze masło do ciała (50 ml) oraz fajną gąbkę body puff.


Nieco większy Zestaw Świąteczny to koszt 59,90 zł i zawiera krem do kąpieli i pod prysznic (500 ml), odżywcze masło do ciała (200 ml) oraz gąbkę body puff.


Warto zajrzeć na stronę Boutiqe Cosmetics i zobaczyć jeszcze inne opcje jakie oferuje nam marka I Love Cosmetics. Jedno jest pewne, jest pięknie, kolorowo i pachnąco...
Ja osobiście zakochałam się w serii o zapachu Mango & Papaja, ale o gustach się ponoć nie dyskutuje ;)
Jestem ciekawa, o jakim zapachu zestaw, przypadłby Wam do gustu?

*                       *                       *
PS Zdradzę Wam w sekrecie, że niedawno ruszyła sprzedaż wyjątkowych Boxów. Założeniem firmy jest utrzymanie wysokiej jakości produktów, w związku z tym sprzedaż będzie się odbywać tylko 4 razy w roku w ilości limitowanej. Brzmi to intrygująco i z ogromnym zaciekawieniem oczekuję rozwiązania zagadki co znajdzie się w Boxie nr 1 :)

Więcej o I Loxe Box dowiecie się -> Tutaj









listopada 26, 2018

Pies prezentem pod choinkę

Pies prezentem pod choinkę
Mój blog, moje zasady, więc zaczynamy.
Dzisiaj nie będzie kosmetycznych tematów. Dzisiaj będzie życie.

Zaczyna się czas przedświąteczny i jako, że jestem mamą to muszę przyznać, że sezon na Mikołaja rozpoczął się już jakiś tydzień temu. Jak to działa, chyba nie muszę specjalnie tłumaczyć. W telegraficznym skrócie: moi chłopcy rysują obrazki z wymarzonymi prezentami do Mikołaja, a ja straszę ich tym, że Mikołaj wszystko widzi i przychodzi tylko do grzecznych dzieci.

Dobra czyli wstęp mamy już załatwiony, czas przejść do sedna sprawy, bo ten rok pod wieloma względami jest dość wyjątkowy. Tym razem moi chłopcy mają dość mocno sprecyzowane potrzeby prezentowe i bynajmniej nie są to nowe klocki, autka, czy inne takie. W tym roku jest tylko jeden wymarzony i upragniony prezent, a mianowicie PIES.

Nie pytajcie skąd ten pomysł, bynajmniej nie ode mnie. Nie zmienia to faktu, że mały kłopot z tym jest... Z jednej strony jako kochający rodzic, bardzo bym chciała by moi chłopcy mieli wymarzone święta w tym roku. Już sobie wyobrażam jak w świąteczny poranek do salonu wbiega szczeniak z kokardką na szyi, a moi chłopcy (ja zresztą też) płaczemy ze szczęścia...
No ale jest też druga strona medalu, ta mniej bajkowa. Pies to ogromna odpowiedzialność i bardzo duży obowiązek. Trzeba o tym pamiętać, bo w wirze świątecznego szaleństwa mogą nas trochę za bardzo ponieść emocje. Z psem trzeba wychodzić kilka razy dziennie, a wyjazdy na wakacje są jeszcze bardziej skomplikowane. Dodam że jesteśmy sporą, bo pięcioosobową rodziną i pojawia się problem gdzie zmieścić psa... Ok. w dzisiejszych czasach istnieją hotele dla psów, ale to dodatkowy koszt wakacyjnej podróży i warto o tym pamiętać. Poza tym pies też choruje i potrzebuje leków, poza tym trzeba go szczepić, odrobaczać i zadbać o właściwe posiłki. Podsumowując pies kosztuje i to całkiem sporo, ale wiem też, że trudno przeliczać miłość na pieniądze. Sama miałam w swoim życiu dwa psy. Jedne były z hodowli, śliczny Cocker Spaniel, a drugi to typowy mieszaniec ze schroniska. Oba psy bardzo kochałam i oba miały swoje za uszami, ale wiem też, że fajnie jest dorastać ze zwierzakiem w domu, bo to przede wszystkim wierny przyjaciel i kolejny członek rodziny.

Pewnie się zastanawiacie czy spełnię marzenie moich chłopców. Tak, spełnię, ale chyba jeszcze nie teraz. Chcę się do tego przygotować i przygotować chłopców do nowego członka rodziny. Czy to znaczy, że święta w tym roku nie będą udane? Nie, na pewno uda mi się czymś zaskoczyć chłopców i otrzymane prezenty wywołają uśmiech na ich twarzach.
Poza tym ważna dla mnie sprawa. Jako matka chcę dla moich chłopców jak najlepiej, ale wiem też, że to na mnie spoczywa obowiązek przystosowania ich do życia. A w życiu nie zawsze dostajemy to czego chcemy i to ważna lekcja, którą moi synowie też muszą zaliczyć.

W moim odczuciu dobry rodzic to mądry rodzic, który zna granice i potrafi je wpoić swoim dzieciom. Choć nie jestem idealną mamą, bardzo się staram by popełniać jak najmniej błędów, a efekty moich starań, będę mogła ocenić dopiero za kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat...


PS dajcie znać czy macie w domu psa i jak to wpływa na wszystkich domowników. Jestem ciekawa jak to jest z Waszej perspektywy i ile z Was zdecydowało się na psa ze schroniska.




listopada 15, 2018

L’Oréal Paris Revitalift Cica Cream - przeciwzmarszczkowa seria odbudowująca w akcji

L’Oréal Paris Revitalift Cica Cream - przeciwzmarszczkowa seria odbudowująca w akcji
Bez zbędnego wstępu, zacznę od tego, że uwielbiam fakt bycia wizażanką. To właśnie dzięki temu, że należę do klubu recenzentki na wizaż.pl miałam okazję przetestować poniższy produkt. W ramach testów otrzymałam zestaw trzech kosmetyków z serii Revitalift Cicacream w którego skład wchodził:
1. krem na noc
2. krem na dzień
3. krem pod oczy.

L’Oréal Paris Revitalift Cica Cream to przeciwzmarszczkowa seria odbudowująca. W kremach zawarto formułę z ekstraktem z Centella Asiatica, legendarną rośliną wykorzystywaną w medycynie chińskiej, aby wspierać odbudowę naturalnej bariery ochronnej skóry i redukować oznaki starzenia. Stosowałam cały zestaw i zdecydowanie mogę powiedzieć, że moja skóra odczuła nawilżenie.
Jako właścicielka cery mieszanej, wrażliwej i skłonnej do wyprysków skóry, muszę przyznać, że ten zestaw to była miłość od pierwszego użycia. Cała seria ma delikatny i przyjemny zapach, który uprzyjemnia rytuał pielęgnacji mojej skóry.

Początkowym zaskoczeniem był jedynie krem na noc, którego konsystencja jest dość niestandardowa. Zastanawiałam się jak Wam opisać, tę dość nieoczywistą konsystencję kremu i chyba najbardziej trafne będzie stwierdzenie, że jest to krem, który w dotyku przypominana mi trochę galaretkę. Natomiast, choć konsystencja jest zaskakująca, to trzeba przyznać, że nie ma problemu z jego rozprowadzaniem i wchłania się naprawdę szybko, pozostawiając przy tym pięknie odprężoną cerę.

Krem na dzień z tej serii jest dość lekki i przy nałożeniu niewielkiej ilości, nie obciąża mojej mieszanej cery, a jednocześnie daje poczucie nawilżenia. Natomiast nie przesadzałabym z nakładaną ilością, bo przy cerach tłustych, bądź mieszanych niewielki nadmiar kremu, spowoduje że nasz makijaż nie będzie zbyt trwały, a cera może się mocno wyświecać.

Muszę przyznać, że moim ulubieńcem jest krem pod oczy o lekko różowym zabarwieniu. Jego konsystencja odpowiednio nawilża skórę pod moimi oczami, ale też nie wpływa negatywnie na utrzymywanie się makijażu przez cały dzień.

Dajcie znać jak przeciwdziałacie oznakom starzenia. Macie jakieś sprawdzone kosmetyki, bądź sposoby na to by opóźnić procesy starzenia?


listopada 09, 2018

Kosmetyczny kalendarz adwentowy na 2018 rok

Kosmetyczny kalendarz adwentowy na 2018 rok
Oj tak, to jest już ten czas, kiedy powoli, powolutku zaczynamy myśleć o świętach. Może jeszcze za wcześnie na ozdoby w domu, ale oczywiście co kto lubi, ale... jak dla mnie to czas na wybór kalendarza adwentowego. Nie, nie takiego z czekoladkami, ale raczej z kosmetykami czy innymi bajerami ;) Wybór jest spory. Trzeba przyznać, że jest ewidentny szał na kosmetyczne kalendarze i firmy prześcigają się między sobą designem i zawartością, a wszystko po to by wybrać właśnie ich kalendarz.
Ciekawi mnie czy planujecie zakup takiego kalendarza, by umilić sobie ten przedświąteczny okres, czy jednak nie lubicie takich niespodzianek. 
Ja już swój wybrałam, ale nim do tego doszło, zrobiłam małe dochodzenie i sprawdziłam co nam w tym roku oferują fajnego.
Jeśli jesteście ciekawi, zapraszam na poniższy filmik połączony z openboxem i nie zapomnijcie zostawić łapkę w górę ;)


Buziaki Misiaki :*

października 18, 2018

Lirene Dermoprogram - maseczki Peel Off

Lirene Dermoprogram - maseczki Peel Off
Pielęgnacja twarzy jest dla mnie bardzo ważna, a maseczki to zdecydowanie jeden z ulubionych kroków. 
Mam sporo maseczek, które bardzo lubię i chętnie do nich wracam, ale postanowiłam, że w tym poście omówimy wyłącznie maseczki Peel Off od Lirene. Choć osobiście jestem fanką masek w płachcie, to te z Lirene mnie zachwyciły. 



Lirene detoks i rozświetlenie to glinkowa maska głęboko oczyszczająca. Dla mojej, nieustannie zaczerwienionej cery z rozszerzonymi porami, po prostu ideał. Buzia po jej zastosowaniu była promienna, a pory wyraźnie zmniejszone.



Lirene spirulinowe nawilżenie, to głęboko nawilżająca maska algowa. Jako posiadaczka cery mieszanej nie mam potrzeby intensywnego nawilżania cery, ale bywają dni gdy skóra jest wyraźnie odwodniona i wtedy do akcji wkracza właśnie ta maseczka. Za co ją lubię? Za uczucie natychmiastowej ulgi.



Lirene olejkowe super odżywienie, to regenerująca maska z olejkiem rozmarynowym. Jeśli masz podrażnioną skórę, która potrzebuje regeneracji i ukojenia, warto po nią sięgnąć.



Lirene ekspresowy lifting, napinająca maska z 24k złotem i perłą. Świetnie się sprawdza dla cery dojrzałej, która potrzebuje ekspresowego odżywienia cery.




Lirene witaminowy koktajl, to rewitalizująca maska z witaminą C. Jeśli lubisz witaminę C w kosmetykach to ta maska z pewnością zachwyci również Ciebie. Po jej zastosowaniu moja cera była zdecydowanie bardziej promienna i rozświetlona, co zresztą sami możecie zobaczyć w moim vlogu.


Krótko mówiąc lubię absolutnie wszystkie, bo każda spełnia swoje zadanie. Minusem jest oczywiście to, że maskę trzeba sobie przygotować przed nałożeniem na twarz. Ja jestem w tej kwestii dość leniwa, więc jeśli już mam się bawić w "małego chemika" to muszę mieć pewność, że warto ;)
Teoretycznie wszystkie te maski są typem peel off, ale jak dla mnie nie jest to taka typowa maseczka którą się ściąga w jednym kawałku z twarzy. Samo ściąganie jej z twarzy nie jest bardzo uciążliwe, ale trzeba się liczyć z tym, że tam gdzie włosków jest więcej, odczucie przy ściąganiu może być mniej przyjemne ;)


Ogólne przygotowanie maski jest dość proste, tzn. mieszamy 30 ml wody oraz proszku z saszetki. Gotową papkę nakładamy na twarz i ściągamy po około 10-15 min. Ewentualne pozostałości zmywamy wodą i cieszymy się promienną i odżywioną cerą. Wszystko brzmi pięknie, szkoda tylko że efekt nie trwa wiecznie ;)
Podzielcie się Waszymi opiniami, dajcie znać czy już próbowałyście te maski, a jeśli tak jak u Was wypadły. Chętnie dowiem się również jakie są wasze maseczkowe hity :)

października 02, 2018

Promocja ROSSMANN -55%, czy warto?

Promocja ROSSMANN -55%, czy warto?

O promocji w Rossmannie słyszał już chyba każdy. Rabat -55% bądź -49% kusi każdego. 
Sama na ostatniej promocji popadłam w mały obłęd, ale... człowiek uczy się całe życie ;)
Tym razem, choć znowu zostałam wybrańcem i mogłabym skorzystać z promocji na tydzień przed jej oficjalnym rozpoczęciem, nie zamierzam tego robić. 
Po pierwsze zapasy kosmetyczne mam tak duże, że chyba sama do końca nie ogarniam tego co już mam. 
Po drugie staram się być rozsądna i choć jestem vlogerką i mogłabym mieć przecież sporo nowości do kolejnych filmików o treści makijażowej, to jednak rozsądek wygrywa.
Po trzecie nie dajmy się zwariować! Słowo promocja, a w dodatku -55% już całkowicie usypia naszą czujność. No ale bądźmy szczerzy -55% przy standardowych cenach Rossmanna to żadna okazja… Nie wcale nie oszalałam, to naprawdę taka trochę ściema, a jeśli mi nie wierzysz zobacz sama.
Dodałam do koszyka trzy przykładowe produkty, na które może część z Was ma zamiar polować. Dwa podkłady i pomadka, za które w Rossmannie w standardowej cenie zapłaciłabym aż 148,47zł. Z uwzględnieniem rabatu -55% cena robi się już bardziej przyjazna, bo 66,81zł już nas tak bardzo nie boli.



Tak z ciekawości weszłam sobie na pierwszy lepszy kosmetyczny sklep online i dodałam do koszyka te same produkty. Razem z kosztami przesyłki (kurier) zapłaciłabym za nie 82,60zł

Tak wiem, to przecież drożej aż o 15,79zł, ale… zważywszy na to, że nie musisz się przepychać podczas promocji przez tłumy, które również ruszyły na kosmetyczne polowanie i masz pewność, że dostajesz nowy, nieotwarty produkt, prosto do domu, robi się ciekawiej. 
Możecie też wybrać inny, tańszy sposób przesyłki i wtedy różnica nie będzie już tak duża.
Kolejny argument za tym by nie dać się zwariować, w sklepach online też są promocje, a to oznacza, że jeśli kochacie promocje to online też kupicie te same produkty taniej :) 
Podsumowując, żeby nie było że jestem antyRossmannowska, nie jestem, po prostu apeluję o rozsądek.
A Wy skusicie się na coś podczas najbliższej promocji w Rossmannie, czy jednak nic nie potrzebujcie?

września 27, 2018

Dermokosmetyki BasicLab - pielęgnacja włosów zniszczonych

Dermokosmetyki BasicLab  - pielęgnacja włosów zniszczonych
Moje włosy do łatwych nie należą. Tak naprawdę to sporo przeszły i są raczej w koszmarnym stanie. Mimo to nie poddaję się w walce o ich regenerację, dlatego też staram się jak najlepiej dobierać odpowiednie kosmetyki pielęgnacyjne.
Poszukiwania wciąż trwają, ale już na tym etapie jest kilka takich marek/produktów o których chciałabym Wam opowiedzieć. Wobec tego zaczynamy cykl włosowy ;)
O BasicLab pewnie już niektórzy z Was czytali, a może nawet używaliście ich produktów. Marka powstała pod koniec 2017 roku i trzeba przyznać że bardzo szybko zrobiło się o niej dość głośno. Widać że BasicLab ma pomysł na siebie i wie jak zaistnieć pośród tylu przeróżnych marek kosmetycznych. Warto podkreślić, że BasicLab to dermo kosmetyki które są certyfikowane, hypoalergiczne, bez parabenów, SLS, SLES, MIT-u i Phenoxyethanolu.
No dobra przejdźmy do rzeczy :)
Jestem już po 3-miesięcznych testach produktów o których zaraz Wam tu napiszę, więc wyrobione zdanie na ich temat już mam.


Miałam okazję stosować dwa szampony tej marki: szampon do włosów blond, oraz szampon do włosów suchych i w obu przypadkach zwracam uwagę, że jest to szampon niskopieniący. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że jak do tej pory używałyście głownie szampony z drogerii to może być małym zaskoczeniem, że te szampony tak mało się pienią. Ja osobiście byłam przyzwyczajona do dużej ilości piany, a co za tym idzie, pierwsze użycia szamponu były trochę frustrujące. By uzyskać satysfakcjonującą ilość piany, musiałam niestety zastosować naprawdę dużą ilość produktu, co niestety drastycznie wpływało na spadek  jego wydajności. Dopiero po czasie doszłam do wniosku, że trochę się doinformuję i jednak poczytam sobie coś na tematy tych szamponów. No i całe szczęście, bo przy wcześniejszym użytkowaniu szampon wystarczyłby mi może na dwa tygodnie, a tak cieszyłam się nim dużo dłużej.

No dobrze, przejdźmy do konkretnych produktów i porozmawiajmy o ich wadach i zaletach...


Szampon do włosów blond


Szampon jest dość gęsty i ma kolor o lekkim mlecznym zabarwieniu wpadającym w fiolet, co mogło by sugerować, że będzie wychładzał nasz kolor włosów. Ja jestem posiadaczką rozjaśnianych blond włosów z tendencją do żółtych tonów, dlatego ten fiolet w szamponie mnie ucieszył. Minus jest taki, że jeśli liczycie na efekt wow i drastyczne wychłodzenie koloru Waszych włosów, to niestety się rozczarujecie. Osobiście uwielbiam chłodny odcień blondu, ale mam już też spore doświadczenie i wiem, że rzadko który szampon daje radę, nawet jeśli jest przeznaczony do tego typu działań. Nie będę Wam tu cytować jakie działania obiecuje producent, ale bynajmniej nie wspomina o wychłodzeniu koloru, więc na to nie liczcie. 
Możecie za to liczyć na włosy, które nie są obciążone, są dobrze domyte i przygotowane do przyjęcia kolejnych produktów, np. odżywki.


Odżywka do włosów suchych


Konsystencja odżywki jest dość gęsta i kremowa, ale opakowanie z pompką świetnie daje radę. W przypadku moich włosów uzyskałam efekt gładkich włosów, ale jednocześnie nieobciążonych. Włosy były miękkie w dotyku i co dla mnie ważne nie elektryzowały się. 
Natomiast warto też wspomnieć o tym by odżywki nie stosować na skórę głowy. U mnie taki sposób totalnie się nie sprawdził, ale jak się tak chwilę zastanowić, to nic dziwnego że miałam takie, a nie inne odczucia.
Nałożenie odżywki na całe włosy zbyt mocno je obciążało. Włosy przy głowie szybko się przetłuszczały i wyglądały nieświeżo. To naturalne... Włosy rozjaśniane są mocno przesuszone przy końcach, ale dość szybko przetłuszczają się przy skórze głowy. To naturalny proces ochronny włosa, więc stosowanie odżywek, które dodatkowo nawilżają, zawsze będzie przynosić taki efekt.
Więc jeśli jesteś posiadaczką włosów, które na końcach są suche, a przy skórze głowy się przetłuszczają sugeruję nakładać odżywkę bardziej powściągliwie. U mnie świetnie sprawdza się nakładanie odżywki, mniej więcej od wysokości uszu, w dół. Wtedy końce włosów mam odżywione, a przy skórze głowy nie są obciążone. Sama sprawdź i zobaczysz różnicę.


Szampon do włosów suchych


Szampon do włosów suchych o półprzeźroczystym zabarwieniu, ma równie cudowny zapach jak pozostałe produkty które miałam okazję stosować. Ten szampon polubiłam chyba najbardziej i stosowałam go w wakacje, gdy moje włosy były jeszcze bardziej przesuszone od słońca i morskiej wody. Stosowałam go w połączeniu z odżywką z tej serii i to było kombo idealne do którego z pewnością wrócę. Zmiana była dość mocno odczuwalna zwłaszcz, że przerzuciłam się na ten zestaw tuż po stosowaniu zwykłych kosmetyków drogeryjnych. Chyba dlatego różnica była tak bardzo zauważalna. Po umyciu tym szamponem włosy były miękkie i w połączeniu z odżywką z tej samej serii świetnie się rozczesywały.



Podsumowując:
Produkty BasicLab są dostępne w aptekach i online, a ich cena oscyluje w granicach 40-50zł za 300ml. Tak wiem, to nie jest mało, ale... Włosy to nasza wizytówka i warto o nie zadbać tak jak o skórę naszej twarzy. Poza tym jestem pewna, że czasem uda się Wam trafić na jakąś promocję, a wtedy to już koniecznie warto sprawdzić różnicę między dermokosmetykiem, a zwykłam kosmetykiem drogeryjnym.
Muszę też wspomnieć o opakowaniu tych produktów, bo nie dość, że pięknie wyglądają na półce w łazience, to jeszcze są bardzo poręczne. Uwielbiam wszelkie kosmetyki, które można dozować za pomocą pompki. Jestem wygodna i nie lubię się męczyć z otwieranie buteleczki, tu naciskam pompkę i gotowe :)
Czy polecam te produkty? Zdecydowanie tak! Polujcie na promocje i koniecznie sprawdźcie czy widzicie różnicę po ich zastosowaniu. Czekam na Wasze komentarze i dajcie znać czy znacie tę markę i jak te produkty sprawdzają się u Was.

września 16, 2018

Ten pierwszy wpis

Ten pierwszy wpis
Zacznijmy od tego, że na każdym blogu musi pojawić się Ten pierwszy post.
Z mojej perspektywy to ten najtrudniejszy.
Zdaję sobie sprawę, że raczej nikt tego w najbliższym czasie nie przeczyta, o ile w ogóle i minie jeszcze trochę czasu nim zaistnieję w sieci.
Mimo to zaczynam z wielką nadzieją, że zostanę kolejną Agwer, Macademian Girl, bądź kimś w tym rodzaju.
Tak wiem, śmiech na sali, ale kto zakładając bloga nie wierzy że mu się uda :)
Ja wierzę bardzo i nie boję się spróbować, bo w życiu nie warto się ograniczać. Zamierzam być sobą i wierzę, że polubisz mnie i moje spojrzenie na różne tematy.
Na blogu nie zabraknie też kosmetyków, bo kto mnie już z sieci trochę kojarzy, ten wie, że w moim męskim świecie, lubię zaznaczyć ten swój kobiecy pierwiastek.
Żeby przybliżyć Ci kim jestem i skąd się wzięłam, od razu się przyznam, że to zdecydowanie nie jest mój pierwszy blog, bo kilka ich już przerobiłam z różnym skutkiem.
Na dzień dzisiejszy możesz poznać mnie trochę bliżej na moim kanale Prawie Idealna na YouTube, ale jestem też na Instagramie oraz z mniejszym entuzjazmem na Fecebooku oraz Twitterze.
Nie opowiem Ci teraz historii mojego życia, bo to skomplikowane, a choć moje życie to nie bajka staram się by był Happy End.
Kończąc te moje żenujące wypociny z całego serca zapraszam byś zobaczyła co będzie dalej...


Copyright © 2016 PRAWIE IDEALNA: MODA, URODA, LIFESTYLE , Blogger